|
Autor piotr
|
|
Piątek, 12. 03. 2010 09:56 |
Już 1 mln 700 tys. Polaków ma kłopoty z regularną spłatą zaciągniętych kredytów bankowych. Długi, których nie jesteśmy w stanie spłacać, wzrosły w ubiegłym roku aż o 95 proc.
Suma tzw. złego zadłużenia Polaków wynosi 16,8 mld zł. Zdaniem firmy InfoMonitor, która przygotowała ostatnio raport na ten temat, zwiększyła się ona o 2,47 mld zł i to zaledwie w jednym kwartale. W skali roku odnotowany wzrost to 8,2 mld zł. Dla porównania, jeszcze na początku 2008 r. złe zadłużenie Polaków wynosiło 6,16 mld zł. Z danych InfoMonitor wynika, że przeciętny polski dłużnik ma kłopoty ze spłatą zobowiązań sięgających średnio 10 tys. zł. 750 tys. osób, czyli największa grupa z 1,7 mln zalegających z uregulowaniem bankowych należności, winnych jest instytucjom finansowym od 2 do 5 tys. zł. W ciągu trzech miesięcy grupa ta zwiększyła się o ponad 13 proc. Blisko połowa Polaków (42 proc.) jest zdania, że w ostatnim kwartale ich sytuacja finansowa pogorszyła się. 46 proc. zalegających lub spóźniających się ze spłatą zobowiązań wierzycielom winnych jest ok. 2 tys. zł. Jak wynika z wcześniej przeprowadzonych badań, statystyczny Polak w sytuacji kryzysowej zrezygnuje z uiszczania opłat za rachunki lub mniejsze pożyczki, ale zawsze w terminie ureguluje ratę kredytu hipotecznego za dom lub mieszkanie, traktując nieruchomość za priorytet wśród zobowiązań. Co ciekawe, ponad 80 proc. Polaków zastrzega, że nie spóźnia się z płatnościami. Niemal tyle samo zapewniło, że priorytetem wśród obciążeń domowego budżetu są rachunki za media oraz czynsz, a ponad połowa wskazała w tej grupie także telefon. Najmniejszą wagę przywiązujemy do długów zaciągniętych u bliskich i operatora telewizji kablowej. Co ciekawe 1/5 badanych stwierdziła, że stan ich finansów poprawił się w ostatnim czasie. W reakcji na wyniki raportu analitycy zapowiedzieli zwiększenie rezerw bankowych, przeznaczonych na zabezpieczenie m.in. niespłacanych zobowiązań oraz większe restrykcje przy udzielaniu kredytów. W związku z zagrożonymi kredytami od stycznia do września ubiegłego roku banki przeznaczyły na rezerwy ponad 8,2 mld zł. Z danych NBP wynika, że na koniec listopada wartość niespłacanych na czas kredytów wyniosła ponad 44 mld zł i była o ponad 1 mld zł większa niż miesiąc wcześniej. NBP zawarło w tej sumie tak zobowiązania gospodarstw domowych, jak i podmiotów gospodarczych, stąd tak drastyczna różnica między danymi InfoMonitora. Wychodząc zalegającym ze spłatami naprzeciw, bankowcy proponują również coraz bardziej elastyczne harmonogramy spłat długów. Zapowiadają też, że nie będą udzielali kredytów tylko po to, by biorący je mógł nimi spłacić zaciągnięte wcześniej zobowiązania.
 |