O polityce zagranicznej Ukrainy bez iluzji PDF Drukuj Email
Autor Mikołaj Oniszczuk   
Piątek, 12. 03. 2010 10:04
Ukraina nie ma nowego programu działań rządu ani rozwoju społeczno-gospodarczego na rok 2010 i dalsze lata. Nie ma jeszcze nowego rządu, więc nie ma też polityki zagranicznej w obowiązującej wersji. Pojawi się zapewne nieco później. Ale dyskusje już trwają…i być może trwać będą nadal.
Jaka ma być ta polityka?
O pozycji Ukrainy w Europie i na świecie decydować będą dwa czynniki: siła jej gospodarki i pieniądza. Nie intencje i ambicje polityków. Na razie jest bardzo słaba gospodarka i równie słaba hrywna. Potwierdzają to wyniki za 2009 r., w tym spadek PKB o 15 proc., produkcji przemysłowej o 21,9 proc., eksportu o 40,7 proc., a importu o 46,9 proc., ujemne saldo obrotów towarowych w wysokości 5,73 mld USD, inflacja sięgająca 12,3 proc., wysokie zadłużenie, brak reform gospodarczych…
W polityce zagranicznej Ukrainy będą trzy „sztywne” wektory: stosunki z Rosją, Unią Europejską i USA. Pełnej autonomii (niezależności) nie będzie, stąd wymóg elastyczności i pragmatyzmu, a nie ambicji polityków, w stylu b. premier Julii Tymoszenko. To wielcy i silni rozgrywają interesy w zglobalizowanym świecie. Pewną rolę odgrywać mogą stosunki z Chinami i Indiami i może z kilkoma innymi krajami, w tym z

Niemcami na pewno.
Warunkiem sine qua non skuteczności i wiarygodności polityki ukraińskiej będzie realizacja reform gospodarczych, w tym w sferze legislacyjnej. Nowoczesność, efektywność, konkurencyjność, innowacyjność – to wyznaczniki pozycji i atrakcyjności Ukrainy. Priorytetem powinna być poprawa warunków działalności gospodarczej dla podmiotów zagranicznych, w tym dla inwestorów.
Jednym z priorytetów w polityce zagranicznej Ukrainy będzie zabieganie o pomoc finansową zagranicy. Kraj jest na granicy bankructwa. Potwierdziły to już rozmowy w Brukseli. Dotyczyć to będzie rozmów z Rosją, MFW i BŚ i z USA, choć dla USA – bez NATO – nie ma znaczących interesów na Ukrainie i może być ona traktowana peryferyjnie lub marginalnie na tle ich geopolityki.
Ukraina musi zadbać o fachową obsadę swoich placówek dyplomatycznych i ekonomiczno-
-handlowych za granicą, by wzmóc promocję kraju w kręgach przede wszystkim gospodarczych. Muszą zniknąć w tym obszarze swoiste placówkowe „ugory” informacyjno-promocyjne. Nieme, mało kontaktowe placówki – to relikt. Ukraina musi nasilić oddziaływanie na rzecz przebudowy świadomości społecznej w postrzeganiu korzyści ze współpracy międzynarodowej we wszystkich dziedzinach, a we współpracy gospodarczej – przede wszystkim. Musi pobudzać postawy przedsiębiorczości i konkurencyjności, dostosowywania się do wymogów handlu światowego. Rugować trzeba postawy zachowawcze, autarchiczne, bezzasadnie wrogie wobec importu i inwestycji zagranicznych – pod hasłem rzekomej „obrony krajowego producenta”, na ogół słabego, upadającego, bez perspektyw rozwoju. Natomiast trzeba pobudzać postawy kreatywne, twórcze, ludzi młodych, dobrze wykształconych. Tutaj „makijaż” starych twarzy i idei nie wystarczy. Jednym z priorytetów w polityce zagranicznej Ukrainy powinny być przyjazne i dobrosąsiedzkie stosunki z Polską. Nowy prezydent powinien być promotorem takich stosunków. Możliwości współpracy polsko-ukraińskiej są znacznie większe od wykorzystywanych. Dotyczy to: obrotów handlowych, współpracy produkcyjno-kooperacyjnej i inwestycyjnej. Rok 2010 powinien być już, częściowym przynajmniej, potwierdzeniem takich możliwości i okresem wzrostu polskiego eksportu i inwestycji. I – co jest ważne – stopniowo pokonywane powinny być animozje polityczne, wynikające z zaszłości historycznych.

Potrzeba rozsądnej polityki
Wybory, tak prezydenckie, jak i parlamentarne, tak na Ukrainie, jak i w Polsce czy w innych krajach, to nie byty samoistne. Dotyczą zarówno polityki wewnętrznej, jak i zagranicznej. Z założenia niejako powinny być okresem i płaszczyzną debat i dyskusji, a już na pewno rozsądnej refleksji nad całokształtem polityki kraju. Powinny, choć w praktyce bywa inaczej lub w znacznej mierze różnie. Z moich obserwacji niezależnego wyborcy wynika, że wybory bywają podporządkowane walce o wysokie „stołki”, o miejsce na podium dla ambicjonerów partyjnych. Ambicje partyjne czy personalne może nie są same w sobie czymś nagannym, ale jeżeli preferuje się interesy własne kosztem ogólnospołecznych, to jest to już co najmniej przywara lub skaza. Kampanie wyborcze, a tak to w praktyce wygląda, przemieniają się w „pola walki”, w pojedynki personalne, nawet w formie „kopania się po kostkach” zastępując dobrze pojętą rywalizację. Może to gorzkie słowa, ale to sami politycy, lub ich część, kreują „swój” świat, od którego niekiedy sami giną. Nie uwzględniają obiektywnie istniejących realiów, nie mówiąc już o perspektywie. A to jest przecież wymogiem, wyzwaniem realnego stąpania po ziemi, a nie po bezdrożach. Ale żeby realnie stąpać po ziemi, potrzeba rozumnej refleksji i integracji wokół konstruktywnej aktywności, a nie dezintegracji. Do tego powinny przyczyniać się w znacznej mierze również mass media, inspirując rozsądne myślenie i refleksję, a nie – a to też ma miejsce – „walić” raz po głowach jednych, to znów drugich, promując nolens volens, a często i świadomie, postawy i język odbiegający od normalnych, a co najmniej przyzwoitych standardów politycznych, etycznych i dyplomatycznych. Nie czas więc na mącenie w głowach wyborców, zwykłych ludzi, na pudrowanie „partyjniackich” głów i idei, na krytykę dla krytyki, na łatanie dziur po wiosennych „roztopach polityczno-wyborczych”. Teraz jest czas na budowanie nowych, solidnych dróg i mostów w przyszłość! A ta przyszłość – to także rozszerzanie i pogłębianie polsko-ukraińskiej współpracy we wszystkich dziedzinach. Polska była i jest orędownikiem takiej współpracy, jako sąsiad i członek Unii Europejskiej.
Autor jest dyplomatą, publicystą i ekonomistą
Komentarze (0)add comment

Napisz Komentarz
zmniejsz | powiększ

busy
 

Mamy wrażenie, że burmistrz Piaseczna
Józef Zalewski jest obrażony na mieszkańców Józefosławia, bo na niego nie głosowali -  mówi jedna z mieszkanek osiedla przy
ul. Wenus. Nic nie chce dla nas zrobić – dodaje - Drogi nie wyremontowane, zabić się można na tych dziurach. Ciągle spotykamy się
z lekceważeniem, odmowami, brakiem zainteresowania ze strony burmistrza. Jesteśmy już zdesperowani a nasza gehenna trwa od ośmiu miesięcy i końca nie widać.
Nic nie chce dla nas zrobić – dodaje - Drogi nie wyremontowane, zabić się można na tych dziurach. Ciągle spotykamy się z lekceważeniem, odmowami, brakiem zainteresowania ze strony burmistrza. Jesteśmy już zdesperowani a nasza gehenna trwa od ośmiu miesięcy i końca nie widać.
Czytaj więcej

Jedną z istotnych dat w historii współczesnego kryzysu jest 15 września 2008 r., kiedy doszło do upadłości jednego z największych banków inwestycyjnych – Lehman Brothers. Czytaj więcej

Balansują na granicy bezpieczeństwa i wytrzymałości własnego sprzętu. Bowiem właśnie wtedy adrenaliny jest najwięcej. Nie ma żadnego strachu, liczy się tylko wynik. Czytaj więcej

Porcelana Lenoxa znajduje się w ponad 300 ambasadach amerykańskich i licznych rezydencjach rządowych. Projekty manufaktury weszły do kolekcji Meropolitan Museum of Art w Nowym Jorku. Czytaj więcej