|
Autor Ryszard Czarnecki
|
|
Piątek, 19. 02. 2010 11:03 |
Dosłownie w tych dniach Polska udzieli kredytu finansowego Mołdawii – jednego z najbiedniejszych państw Europy. Opiewać on będzie na 15 milionów USD (a więc w gruncie rzeczy niewiele).
Z punktu widzenia polskiego budżetu, nawet w sytuacji budżetowej dziury i braku zrównoważonego budżetu na 2010 r. – to drobiazg. Ale wymowę ma symboliczną. Polska jest bowiem pierwszym krajem członkowskim w Unii Europejskiej, który udziela takiego kredytu Kiszyniowowi (stolica Mołdawii, czyli jak mówią sami Mołdawianie i Rumuni – Mołdowy). Owszem, najbliżej położona Mołdawii Rumunia, która traktuje ten rumuńskojęzyczny kraj jako swoją strefę wpływów, udzieliła kredytu bezzwrotnego w czterech ratach w wysokości 100 mln euro. Jednak Mołdawia jest, według Bukaresztu, historyczną częścią Rumunii – stąd takie zainteresowanie dziwić nie może. Z kolei USA, po spotkaniu premiera Mołdawii z wiceprezydentem USA w Waszyngtonie, a także panią Clinton, zdecydowały się udzielić bezzwrotnej pomocy w wysokości 70 milionów USD (głównie na drogi i infrastrukturę). To dobra decyzja władz naszego kraju. Dla niektórych może się to wydać trochę egzotyczne. Jednak Mołdawia jest krajem aspirującym do UE oraz płaszczyzną swoistego frontu między Rosją a Zachodem. Częścią tego kraju jest rosyjskojęzyczne Naddniestrze, w praktyce politycznie, militarnie i ekonomicznie kontrolowane przez Moskwę. Przez 8 lat krajem tym rządzili rosyjscy komuniści. W 2009 r. przegrali wybory, ale uzyskali w nich 45 proc. głosów i są w parlamencie najsilniejszą partią. W tym małym państwie toczy się walka o wpływy. Polska – szósty co do wielkości kraj członkowski Unii, walczący o silną pozycję na arenie międzynarodowej, próbujący wyrwać Ukrainę i Gruzję ze strefy wpływów Rosji, także na tym obszarze nie może być obojętna. Jest normalną rzeczą, że duże państwa – a Polska takim jest – starają się poszerzyć obszar swojego politycznego i ekonomicznego oddziaływania. Dobrze, że robimy to także w kontekście Mołdawii. Bycie importerem nr 1 wina z Mołdowy nie może nas zadowalać… Autor jest eurodeputowanym PiS
 |