Zacznijmy rozwiązywać istniejące problemy PDF Drukuj Email
Autor dr Cezary Mech   
Piątek, 16. 10. 2009 16:27

Jeśli nie zaczniemy dążyć do wykorzystania okresu kryzysowego do przełamania istniejących problemów, efektywniejszej realokacji środków społecznych, to proces kontynuowania tendencji kryzysowych będzie nadal następował. Brak adekwatnego księgowania wydatków i dochodów, brak rozróżnienia między tymi, które oznaczają oszczędności, a tymi, które oznaczają nakłady na inwestycje, które w przyszłości z zyskiem się zwrócą – jest marnotrawstwem.

Obecna debata na świecie koncentruje się wokół strategii wyjścia, na tym, w jaki sposób narastające zadłużenie krajów wysoko rozwiniętych zostanie spłacone i będzie obsługiwane. Obserwujemy proces erozji dotychczasowej pozycji USA, jak i akcelerację powstawania nowych relacji międzynarodowych. O ile sobotnie spotkanie przywódców Chin, Japonii i Korei zapoczątkowało rozmowy dotyczące stworzenia strefy wolnego handlu, o tyle przebieg politycznej unifikacji UE wszedł w decydująca fazę. W tym samym dniu byliśmy świadkami końcowych akordów wejścia w życie traktatu lizbońskiego, podczas którego wieczne pióro przeszło do historii jako jedyny obrońca polskiej suwerenności, a przypadek jednoczesnego ogłoszenia Szczęsnego Felińskiego, bohatera powstań, jako naszego patrona z pewnością uznany zostanie za fakt symboliczny.

Pierwiastkowy kryzys
Podczas gdy pytanie budzi, w jaki sposób masa monetarna, która w czasie akcji antykryzysowej rozlała się po całym świecie, ma zostać wysterylizowana, aby przeciwdziałać procesom inflacyjnym; istotnym przedmiotem debaty jest też kształt tego kryzysu. Mówi się o literach V, mówi się o literze W czy też U lub L. Moim zdaniem, o ile kraje wschodzące będą się charakteryzowały przebiegiem kryzysu w kształcie litery V, to w krajach wysokorozwiniętych przyjmie on kształt pierwiastka ?, z wydłużonym lewym ramieniem.

Obserwowanie Chin
Przyczyna obecnego kryzysu leżała w luźnej polityce monetarnej Fed-u, na którą nałożył się brak efektywnego nadzoru nad instytucjami finansowymi, jak i też nad instrumentami finansowymi, które były konstruowane. Na te wszystkie procesy nałożyły się procesy globalizacji uwidaczniające się w olbrzymiej ekspansji Chin, jak i też w mniejszym stopniu Indii. One doprowadziły do przesunięcia się światowej działalności produkcyjnej na te tereny. Jeśli patrzymy na efektywne procesy aktywności antykryzysowej, to zauważymy, że osłabienie procesów kryzysowych jest ściśle związane z rekordową ekspansją kredytową w Chinach, która będzie wymagała działalności sterylizującej te procesy. Niemniej zaobserwowana realokacja cały czas się dokonuje i powoduje, że procesy inflacyjne związane ze zwiększonym zapotrzebowaniem na produkty kupowane przez te kraje następują bardziej lub mniej widocznie. W efekcie jednym z typowych zachowań na rynku kapitałowym i strategii inwestycyjnych jest kupowanie aktywów związanych z zakupami chińskimi, a sprzedawanie aktywów zaangażowanych w konkurencyjne względem Chin przedsięwzięcia.

Perturbacje
Jeśli patrzymy na zagrożenia procesami inflacyjnymi, to zauważamy niekorzystne procesy podażowe związane z największą suszą w Indiach na skalę tej z roku 1973 r. Opóźnienie monsunu w tym kraju spowodowało, że opady są niższe o 23 proc. w porównaniu z wielkością przeciętną, co powoduje wystąpienie perturbacji na rynku niektórych produktów rolnych, nie mówiąc już o tym, że zmniejszają PKB Indii aż o 2 pkt. proc. Popyt światowy będzie się nadal odbudowywał w miarę wychodzenia z kryzysu i nabierania rozpędu przez gospodarkę Chin. Te procesy przekładają się nie tylko na wzrost cen złota, które osiągnęło rekordowy poziom 1069 USD/oz, ale także na ceny produktów rolnych silnie zaobserwowane na rynku cukru, jak na wzrost cen ropy naftowej do 75 USD za baryłkę na wieść o nowym porozumieniu Chińsko-Rosyjskim oraz wzrost indeksów surowcowych, których poziomy niemalże wróciły do poziomów sprzed roku (UBS Bloomberg CMCIndex na poziomie 1210,64 jest zaledwie o 4 proc. niższy).

Działania oszczędnościowe
Olbrzymia ekspansja monetarna, jak i fiskalna musi przełożyć się na znaczące procesy realokacyjne. Jeśli porównamy deficyty amerykańskie, to są one rekordowe i zauważmy, że tegoroczne dochody budżetu federalnego w USA wynoszą 2 bln 100 mld USD i są zaledwie o 4 proc. wyższe, od tych które były 9 lat temu. Podczas gdy wydatki w wysokości 3,5 bln USD są prawie dwukrotnie wyższe od tych, które były na początku tej dekady, a kiedy wynosiły 1,8 bln USD. Zaistniała sytuacja wcześniej czy później wymusi konieczność działań oszczędnościowych. M. in. konserwatyści w Wielkiej Brytanii proponują konieczność zbudowania od nowa taniego państwa i będą zmuszeni do ograniczenia wydatków, gdyż sytuacja finansów publicznych w Wielkiej Brytanii to największe deficyty od II wojny światowej i podwojenie długu publicznego.

Co z euro
Gdy patrzymy na sytuację Polski, to zauważamy, że obecny deficyt jest również rekordowy, gdyż jeśli wziąć pod uwagę deficyt sektora finansów publicznych, to jego planowane przekroczenie i osiągnięcie poziomu 7 proc. jest aż siedmiokrotnie wyższe od celu średniookresowego i o 4 pkt. proc. wyższe od kryteriów z Maastricht. O tym, że plany wejścia do strefy euro mają charakter werbalny, świadczy fakt, że Polska nie tylko nie dostosowuje się do rekomendacji Rady UE co do zmniejszania deficytu nie mniej niż o 1,25 pkt. proc. rocznie, do 2012 r., ale również ustawa budżetowa po raz pierwszy od lat nie prezentuje projekcji deficytu w ujęciu ESA95, które jest wymagane w planach konwergencji. Obecny budżet charakteryzuje się nie tylko rozrzuceniem wydatków w celu zaciemnienia jego obrazu, ale również poprzez bardzo optymistyczne, nie znajdujące uzasadnienia w przyjętych wskaźnikach makroekonomicznych, założenia dotyczące wzrostu wpływów podatkowych o 6 proc., a VAT-u o 8,9 proc. Zaobserwować też można wpływ cyklu politycznego. Gdyż z jednej strony przewiduje się dokonanie cięć po roku, czyli po okresie wyborczym, a podwyżki, które się proponuje w przypadku nauczycieli o 7 proc., są wydatkami, które będą skutkowały finansowo dopiero w następnych latach, ponieważ po raz pierwszy będą przyznane od września 2010 r.

Rosnące wydatki
Jednocześnie przewiduje się konieczną ekspansję dotyczącą wykorzystania środków unijnych na budownictwo i utrzymanie infrastruktury transportowej, przy jednoczesnym braku wyprzedzającego zabezpieczenia logistycznego. Planuje się, że te wydatki będą bardzo szybko rosły do poziomu przekraczającego 42 mld zł w 2011 r. dzięki przerzuceniu zadłużenia do pozabudżetowego KFD, jak również do ZUS-u, a mimo tego potrzeby pożyczkowe państwa wzrastają aż o 23,6 proc. do 201,5 mld zł. Należy też uznać za zagrożony likwidacją Fundusz Rezerwy Demograficznej, którego 40-proc. dochody prywatyzacyjne trafiające do FRD mogą posłużyć redukcji długu i zapobieżeniu przekroczenia jego 55-proc. pułapu.

Priorytetem zatrudnienie
Jeśli patrzymy na procesy realokacji w ujęciu globalnym, to zauważamy olbrzymie migracje ludzi i przenoszenie, jak i likwidowanie produkcji. Dlatego dla rozwoju gospodarczego Polski priorytetowe staje się zwiększanie zatrudnienia w organizacjach krajowych nakierowanych na rozwój gospodarki opartej o wiedzę. Kluczowe na tym etapie jest, gdzie Polacy będą pracowali – czy będą pracowali za granicą, czy będą w ojczyźnie. Nawet zwiększanie podaży pracowników przez wydłużanie wieku emerytalnego, bez tworzenia nowych miejsc pracy, spowoduje jedynie nasilenie procesów migracyjnych. Dlatego też najważniejsze jest obniżenie kosztów transakcyjnych aktywności gospodarczej. Nie uda się tego dokonać bez olbrzymich inwestycji infrastrukturalnych.

Inwestowanie w przyszłość
Na tle budżetu 2010 r. widać wyraźnie błędy w jego liczeniu. Jest on zaciemniany nie tylko poprzez manewry w ramach ESA95, jak i „krajowego” deficytu finansów publicznych, poprzez wyrzucenie środków poza ten segment do KFD. Ale tak naprawdę to niewłaściwie się liczy wydatki i nie zwraca się uwagi na to, czym jest spowodowane powstanie deficytu. Czym innym deficyt powstały ze wzrostu wydatków konsumpcyjnych, wegetatywnych, z których państwo może zrezygnować. A czym innym jest redukcja nakładów na świadczenia rodzinne, na politykę prorodzinną, jak i też zawieszenie nakładów na oświatę, która w przyszłości może spowodować zwiększenie dochodów. A jeszcze czym innym jest rezygnacja z koniecznych inwestycji tylko po to, żeby zapewnić zmniejszenie wydatków, nie patrząc na to, czy te inwestycje są tymi, które będą w przyszłości się zwracały w postaci wyższych dochodów podatkowych, poprzez zmniejszenie kosztów transakcyjnych, zachęcając do tworzenia miejsc pracy w kraju.

Trochę rozsądku
Powinno się zracjonalizować klasyfikację i wydatki z tego punktu widzenia i starając się redukować deficyty, jakie powstają, ograniczać je do tych, które są związane z programami, które w przyszłości się spłacą. Z drugiej strony należy też uwzględniać wydatki pozabudżetowe związane z narastaniem zobowiązań emerytalnych i zdrowotnych, które występują, ale się ich nie liczy i przez to część wydatków wychodzi pozornie taniej, powodując błędną realokację środków. Jeśli nie zaczniemy dążyć do wykorzystania okresu kryzysowego do przełamania istniejących problemów, efektywniejszej realokacji środków społecznych, to proces kontynuowania tendencji kryzysowych będzie nadal następował. Brak adekwatnego księgowania wydatków i dochodów, brak rozróżnienia między tymi, które oznaczają oszczędności, a tymi oznaczającymi nakłady na inwestycje, które w przyszłości z zyskiem się zwrócą – jest marnotrawstwem. O ile w wydatkach wegetatywnych niewątpliwie należy szukać oszczędności, to jednak należy się skoncentrować na zwiększeniu przyszłej bazy podatkowej i wsparciu rodzin wielodzietnych. Jeśli tego typu procesy realokacji nie nastąpią, to grozi nam, że koszty transakcyjne aktywności gospodarczej będą w Polsce tak wysokie, że nie przyciągną przedsiębiorców i nie zapewnią miejsc pracy w kraju, a procesy konwergencji między dochodami Polaków i Europejczyków będą polegały na procesie stałej emigracji.
Powyższy tekst stanowi wyraz osobistych opinii i poglądów autora i nie odzwierciedla stanowiska instytucji, z którą jest związany zawodowo.

 

Autor jest byłym prezesem UNFE i podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów

Komentarze (0)add comment

Napisz Komentarz
zmniejsz | powiększ

busy
 

Mamy wrażenie, że burmistrz Piaseczna
Józef Zalewski jest obrażony na mieszkańców Józefosławia, bo na niego nie głosowali -  mówi jedna z mieszkanek osiedla przy
ul. Wenus. Nic nie chce dla nas zrobić – dodaje - Drogi nie wyremontowane, zabić się można na tych dziurach. Ciągle spotykamy się
z lekceważeniem, odmowami, brakiem zainteresowania ze strony burmistrza. Jesteśmy już zdesperowani a nasza gehenna trwa od ośmiu miesięcy i końca nie widać.
Nic nie chce dla nas zrobić – dodaje - Drogi nie wyremontowane, zabić się można na tych dziurach. Ciągle spotykamy się z lekceważeniem, odmowami, brakiem zainteresowania ze strony burmistrza. Jesteśmy już zdesperowani a nasza gehenna trwa od ośmiu miesięcy i końca nie widać.
Czytaj więcej

Jedną z istotnych dat w historii współczesnego kryzysu jest 15 września 2008 r., kiedy doszło do upadłości jednego z największych banków inwestycyjnych – Lehman Brothers. Czytaj więcej

Balansują na granicy bezpieczeństwa i wytrzymałości własnego sprzętu. Bowiem właśnie wtedy adrenaliny jest najwięcej. Nie ma żadnego strachu, liczy się tylko wynik. Czytaj więcej

Porcelana Lenoxa znajduje się w ponad 300 ambasadach amerykańskich i licznych rezydencjach rządowych. Projekty manufaktury weszły do kolekcji Meropolitan Museum of Art w Nowym Jorku. Czytaj więcej