Kijów – Bruksela: daleka droga PDF Drukuj Email
Autor Ryszard Czarnecki   
Poniedziałek, 08. 03. 2010 13:11
U naszego wschodniego sąsiada premier Tymoszenko przechodzi do ostrej opozycji, a jej pogromca podejmuje pierwsze kroki jako Głowa Państwa.
Nowy prezydent Ukrainy Janukowycz z pierwszą wizytą pojedzie nie do Moskwy, jak mówili niektórzy, czy do Pekinu, jak mówili jego doradcy, tylko do Brukseli. To symboliczny sygnał. Ale nie miejmy złudzeń: do Unii dla Kijowa daleka, bardzo daleka droga.
Powodów jest kilka. Wiele jest znanych nawet studentom politologii. Ukraina jest zbyt biedna i za duża, aby ją szybko przyjmować: oznaczałoby to bowiem wielkie daniny krajów członkowskich Unii. Po drugie, trudno Kijów przyjmować przed Ankarą, a Turcji nie chce ani Paryż, ani Berlin, a więc nie chce jej Unia (na razie, ale to „na razie” długo chyba potrwa). Po trzecie, premier Tymoszenko zostawia po sobie kraj nie tylko w kryzysie, ale co gorsze – w ruinie. Nie przeprowadzono żadnej reformy, administracja jest niewydolna, sądy skorumpowane (urzędnicy zresztą też), kontrasty społeczne niebywałe. No i – o czym w ogóle się nie mówi, a szkoda
– energochłonność ukraińskiej gospodarki stawia ją na z góry straconej pozycji w wielkim wyścigu światowej konkurencji. Owa energochłonność jest o 30-40 proc. większa niż europejska średnia! Skończyły się już gigantyczne zamówienia z Chin, choć dalej są spore – i to, co tak nie przeszkadzało wczoraj, dziś uwiera i to bardzo.
Ukraina jest w stanie gospodarczej zapaści. Kto mówi inaczej, albo nie wie, jak jest, albo chce patrzeć na ten kraj przez różowe okulary. Jej droga do Unii jest odległa i nie dlatego, że wygrał Janukowycz. Jest tak z przyczyn obiektywnych i zwycięstwo Tymoszenko nie skróciłoby tej drogi ani o milimetr (zresztą też nie wydłużyłoby). Niewydolnej gospodarki nie przeskoczy nawet największy entuzjasta przyjęcia Kijowa do UE.
Polska dalej powinna pełnić rolę pomostu dla Ukrainy do Unii – i odwrotnie. Ale też musi przy tej okazji dbać o swoje interesy i kierować się realizmem, a nie marzeniami.
Autor jest eurodeputowanym PiS
Komentarze (0)add comment

Napisz Komentarz
zmniejsz | powiększ

busy
 

Mamy wrażenie, że burmistrz Piaseczna
Józef Zalewski jest obrażony na mieszkańców Józefosławia, bo na niego nie głosowali -  mówi jedna z mieszkanek osiedla przy
ul. Wenus. Nic nie chce dla nas zrobić – dodaje - Drogi nie wyremontowane, zabić się można na tych dziurach. Ciągle spotykamy się
z lekceważeniem, odmowami, brakiem zainteresowania ze strony burmistrza. Jesteśmy już zdesperowani a nasza gehenna trwa od ośmiu miesięcy i końca nie widać.
Nic nie chce dla nas zrobić – dodaje - Drogi nie wyremontowane, zabić się można na tych dziurach. Ciągle spotykamy się z lekceważeniem, odmowami, brakiem zainteresowania ze strony burmistrza. Jesteśmy już zdesperowani a nasza gehenna trwa od ośmiu miesięcy i końca nie widać.
Czytaj więcej

Jedną z istotnych dat w historii współczesnego kryzysu jest 15 września 2008 r., kiedy doszło do upadłości jednego z największych banków inwestycyjnych – Lehman Brothers. Czytaj więcej

Balansują na granicy bezpieczeństwa i wytrzymałości własnego sprzętu. Bowiem właśnie wtedy adrenaliny jest najwięcej. Nie ma żadnego strachu, liczy się tylko wynik. Czytaj więcej

Porcelana Lenoxa znajduje się w ponad 300 ambasadach amerykańskich i licznych rezydencjach rządowych. Projekty manufaktury weszły do kolekcji Meropolitan Museum of Art w Nowym Jorku. Czytaj więcej