|
Putin zainteresowany spółką z Orlenem |
|
|
|
|
Komentarze
|
|
Autor Piotr Łaski
|
|
Poniedziałek, 08. 03. 2010 13:17 |
Czy sprzedaż udziałów należącej do Orlenu rafinerii w Możejkach kontrolowanemu przez Rosję TNK BP to szansa na uratowanie najważniejszej zagranicznej inwestycji polskiego koncernu ostatnich lat? Pomysł poparł już Władimir Putin. Co powinna zrobić Polska?
Według dziennika „RBK-daily” idea wejścia do Możejek rosyjsko-brytyjskiego TNK BP uzyskała już aprobatę Kremla. Premier Władimir Putin miał nawet rozmawiać o tym podczas ostatniego spotkania w Helsinkach z prezydent Litwy Dalią Grybauskaite. Zainteresowanie pakietem udziałów Możejek potwierdził też prezes TNK BP. Nieoficjalnie rozmowy w tej sprawie podobno już trwają. Mówi się również o dokonywaniu wyceny takiego pakietu. Informacje te dementuje zaś prezes Orlenu Jacek Krawiec, który w jednym z wywiadów stwierdził, że PKN nie otrzymał jeszcze żadnych propozycji od Rosjan. Potwierdził jednak, że Orlen zamierza szukać partnera dla Możejek. Zdziwiło to TNK BP Germana Chana, który już w weekend mówił oficjalnie o wstępnych konsultacjach prowadzonych przez jego firmę z PKN Orlen. Kłopoty Orlenu z Możejkami rozpoczęły się już w trakcie negocjacji ich zakupu przez polski koncern z Litwą. Podczas finalizowania transakcji, okrzykniętej w Polsce inwestycją zagraniczną dekady, na rynku paliw tej części basenu Morza Bałtyckiego dostawy rurociągiem Przyjaźń przerwano. Od tamtej pory Możejki mają permanentne problemy z osiągnięciem pełnej mocy produkcyjnej. Ostatnio rafineria w Możejkach cały czas wykorzystuje niecałe 80 proc. swych możliwości. Sytuacja ta trwa już od miesięcy. Problemów Orlenowi nastręcza też nieuregulowana kwestia korzystania z terminalu w Kłajpedzie, dającego możliwość eksportu produktów z Możejek. W toczących się z przerwami rozmowach Orlenu na ten temat mają w najbliższym czasie wziąć udział przedstawiciele Ministerstwa Skarbu Państwa. Czy polsko-litewskie rokowania rozwiążą sporne kwestie wokół Możejek? Zniechęceni nieprzynoszącymi rezultatów zabiegami w tej sprawie są już także przedstawiciele PKN. Winną za sytuację Orlen Lietuva wskazują nie tylko po stronie litewskiej, ale przede wszystkim polskiej. – Polska utraciła przez ostatnie lata szanse na uniezależnienie dostaw ropy do Możejek od Rosji przez białorusko-litewski ropociąg, a miała ku temu ogromną szansę – przyznaje nieoficjalnie jeden z analityków Orlenu. – Wystarczyło wykorzystać dobre kontakty z Ukrainą po pomarańczowej rewolucji, zakończyć budowę rurociągu Odessa – Brody – Płock i przy tej okazji z Adamowa wybudować wzdłuż północnowschodniej granicy Polski odnogę rurociągu na Litwę. Polskie władze nie wykorzystały takiej okazji i zablokowane przez lata Możejki straszyły coraz to kolejne władze Orlenu widmem strat spowodowanych brakiem dostaw surowca, do tej tzw. strategicznej inwestycji zagranicznej polskiego koncernu ostatniej dekady. – Dziś na szczęście obie opcje – dobrej współpracy z Rosją i budowy rurociągu odeskiego, a więc i łącznika przez Adamów są nadal możliwe – wtóruje mu jeden z członków władz konkurencyjnego Lotosu. – Ostatnie lata uznać jednak należy za stracone. Przyjdzie też Polsce prawdopodobnie udziałami w Możejkach podzielić się z Moskwą. Premier Litwy Andrius Kubilius zapowiedział już, że w przypadku otrzymania gwarancji wznowienia dostaw ropy do Możejek rurociągiem Przyjaźń Orlen nie napotka przeszkód ze strony litewskiej i będzie mógł zbyć nawet 1 udziałów w Możejkach.
Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion Problemem dla PKN Orlen było to, że z powodów pozabiznesowych musiał kupić rafinerię Możejki nie mając zapewnionych dostaw ropy. Bardzo szybko okazało się, że Rosja takich dostaw rafinerii pod byle pretekstem nie zapewni. Wejście koncernów rosyjskich do Możejek zdejmowałoby kłopot Orlenu z wokandy i pomogłoby w osiąganiu zysków. Jak dotąd rafineria generowała straty. Oczywiście diabeł tkwi w szczegółach, więc nie każda fuzja i nie na każdych warunkach da porządany rezultat.
 |