|
Surowce nie zważają na dolara |
|
|
|
|
Autor Anna Lachowiecka
|
|
Poniedziałek, 01. 03. 2010 09:30 |
W ostatnich dniach istotnie zmniejszyła się negatywna korelacja pomiędzy amerykańskim dolarem a ceną surowców. Podczas, gdy dolar sukcesywnie się umacniał, surowce radziły sobie całkiem nieźle, szczególnie miedź czy ropa.
Mniejsza dynamika wzrostów była obserwowana na rynku metali szlachetnych, które jednak utrzymały się na poziomach dużo powyżej ostatnich dołków. Ostatni tydzień lutego będzie upływać pod znakiem wystąpień Bena Bernanke, prezesa FED. Ostatnia nieoczekiwana decyzja o podwyższeniu stopy dyskontowej wprowadziła wiele niepewności co do polityki monetarnej amerykańskiego banku centralnego, dlatego też te wystąpienia mogą mieć decydujący wpływ na dolara.
Cena ropy rośnie mimo niekorzystnej sytuacji podażowej Bardzo ciekawie rozgrywa się sytuacja na rynku ropy. Cena tego surowca wzrosła aż do 78 USD za baryłkę, mimo stale rosnących zapasów ropy w Stanach Zjednoczonych. Także niespodziewana podwyżka stopy dyskontowej przez FED, która zaskoczyła rynki i spowodowała kolejną falę umocnienia się amerykańskiego dolara, ropie zaszkodziła niewiele. Ciekawa może być próba sforsowania poziomu 80 USD za baryłkę. Gdyby się udała, można oczekiwać dalszych wzrostów. Jednakże bardziej prawdopodobne wydaje się utrzymanie się ceny ropy w przedziale 70-80 USD za baryłkę, co w zasadzie można obserwować od października ubiegłego roku, z niewielkimi odchyleniami, które miały miejsce w tym roku.
Miedź testuje opór Bardzo duże wahania można zaobserwować na rynku miedzi. W pierwszym miesiącu br. cena spadła z poziomu 7685 USD do 6200 USD, po czym w ciągu kolejnych tygodni powróciła w rejony 7415 USD. Przy czym wzrostom miedzi towarzyszył umacniający się dolar oraz mniejsza płynność wynikająca z nieobecności chińskich inwestorów. Mogą one być spowodowane spadkiem zapasów miedzi w Chinach. Jest ona wykorzystywana do produkcji rur i kabli, która w ubiegłym roku uległa podwojeniu. Również perspektywy na ten rok są korzystne, co może spowodować duży wzrost chińskiego importu i przyczynić się do dalszego wzrostu ceny. Już teraz kontrakty terminowe tego surowca w Chinach z dostawą majową kształtują się po przeliczeniu w okolicach 8800 USD za tonę.
Kruszce rosną wolniej Najmniejsze wzrosty można zaobserwować na rynku kruszców, chociaż i tutaj warto podkreślić, że mimo wzrostu wartości dolara, nie nastąpiły spadki, a ceny zdołały się utrzymać na swoich poziomach. Jest to spowodowane popytem z Chin, który wspiera potencjalne wzrosty oraz ogólną nerwowością na rynku walutowym, gdzie kolejne doniesienia powodują dużą zmienność. Kruszce w takim wypadku stanowią dobrą alternatywę inwestycyjną. Tak mały wzrost ceny złota może też być konsekwencją zapowiedzi Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który ogłosił, że będzie sprzedawać swoje rezerwy złota na otwartym rynku. To niesie za sobą obawy, że nagle wzrośnie podaż tego kruszcu, a niepewność co do terminu, w którym to nastąpi, powoduje większą ostrożność inwestorów. Mówi się jednak o tym, że złotem tym zainteresowane są banki centralne rynków wschodzących, więc prawdopodobnie ta nadwyżka znajdzie szybko chętnych i ewentualny spadek ceny nie powinien być duży. Autorka jest dealerem X-Trade Brokers
 |