|
Nowy rok przyniesie dalsze ożywienie na rynku kredytów hipotecznych w Polsce. Rynek nieruchomości powinien się ustabilizować – ceny nie spadną, a jeśli wzrosną, to niewiele.
Sytuacja na rynku nieruchomości w dużej mierze zależy od tego, co dzieje się na rynku kredytów hipotecznych. Deweloperzy będą podnosić ceny swoich mieszkań, jeśli popyt na nie będzie się zwiększał, a to z kolei stanie się, gdy kredyty będą bardziej dostępne.
Liberalna polityka banków Na szczęście 2010 r. powinien przynieść dalsze ożywienie na rynku kredytowym, które to widać było już pod koniec ubiegłego roku. Ci klienci, którzy zostali odesłani z kwitkiem, w 2009 r., powinni spróbować jeszcze raz. Banki bowiem coraz bardziej liberalnie patrzą na klientów. Tutaj jednak należy pamiętać, że fakt ten odnosi się do warunków z 2009 r., a nie do hossy budowlanej z poprzednich lat. Liberalnie nie będzie więc oznaczać pozostawienia w badaniu zdolności kredytowej 400 zł na tzw. „życie” po spłaceniu rat kredytu i innych zobowiązań.
Mniejszy wkład własny Równocześnie instytucje finansowe odejdą od rygorystycznych wymogów wpłaty własnej na poziomie 20 proc. wartości nieruchomości. Już teraz zresztą widać, że pojawia się coraz więcej ofert na poziomie LTV 90 proc. czy nawet 100 proc. Kredyty będą także tańsze niż w ubiegłym roku – znów będzie działać wysoka baza z 2009 r., jednak w zamian za założenie konta lub wykupienie jakiegoś produktu inwestycyjnego, banki obniżą swoje marże, szczególnie jeśli chodzi o kredyty w euro.
Więcej kredytów w euro Warto wspomnieć, że będzie rósł odsetek kredytów w euro, kosztem kredytów udzielanych we frankach. Raty w euro są nieco wyższe niż we frankach, jednak bankom o wiele łatwiej jest pozyskać na rynku wspólną walutę, a różnica w ratach pomiędzy walutami nie jest wysoka. Część klientów już teraz bierze także pod uwagę, że za kilka lat euro będzie obowiązywać także w Polsce. Natomiast cały czas większość udzielonych pożyczek będą stanowiły kredyty w złotych, jako te najmniej ryzykowne.
Nieciekawa sytuacja na rynku pracy Powyższe czynniki złożą się na dobry rok dla kredytów, choć na pewno nie na kolejną hossę. W pierwszej połowie 2009 r. Polacy realnie (po uwzględnieniu inflacji) wciąż będą zarabiać mniej. Dopiero jeśli inflacja zgodnie z przewidywaniami NBP spadnie do 2,5 proc., w naszych portfelach zacznie odkładać się gotówka. Rynek pracy przestanie tracić dopiero w III kwartale, być może nieco później, w myśl zasady, że zmiany na nim następują zawsze później niż inne zmiany w gospodarce.
Stabilizacja cen mieszkań Dobry rok dla kredytów hipotecznych spowoduje ustabilizowanie się cen mieszkań. Raczej nie powinniśmy spodziewać się obniżek cen – skoro kredyty będą bardziej dostępne, rosnący popyt nie pozwoli na to. Z drugiej strony wieszczenie dużych wzrostów cen i kupowania dziury w ziemi wydaje się nieuzasadnione. Wspomniane wcześniej czynniki takie, jak spadek płacy realnej, bezrobocie, czy możliwe niewielkie podwyżki stóp procentowych pod koniec roku w Polsce, a być może także w Eurolandzie, czy w końcu patrzenie cały czas klientowi na ręce, a właściwie portfel, nie spowoduje boomu na tym rynku. Jeśli ceny wzrosną, to prawdopodobnie w jednocyfrowym tempie i przede wszystkim mniejszych lokali, do 60 metrów kwadratowych. Deweloperzy zapowiadają znaczące wzrosty w tym segmencie, jednak należy wziąć pod uwagę równocześnie rosnącą podaż takich mieszkań, często na szybko przemianowanych z uprzednio planowanych większych metrażów. Autor jest analitykiem Finamo
 |