|
W grudniu ubiegłego roku przeciętne wynagrodzenie w firmach zwiększyło się aż o 6,5 proc. To wzrost ponaddwukrotnie wyższy, niż się spodziewano. Zatrudnienie z kolei spadło o 1,8 proc., czyli nieco mniej, niż oczekiwano.
Według informacji Głównego Urzędu Statystycznego, przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw wyniosło w grudniu ubiegłego roku 3 652,4 zł. Było więc wyższe niż w grudniu 2008 r. o 232,58 zł, co oznacza skok aż o 6,5 proc.
Miła niespodzianka Tak dużego wzrostu nikt się chyba nie spodziewał. Ekonomiści przewidywali, że zwiększy się ono o ok. 3,2 proc. To dynamika płac najwyższa od lutego ubiegłego roku, kiedy wyniosła 8,1 proc. Od tamtego czasu aż do listopada systematycznie malała. W listopadzie wyniosła jedynie 2,3 proc. W ubiegłym roku płace najsłabiej rosły w czerwcu i październiku, zaledwie o 2 proc. w porównaniu do analogicznych miesięcy 2008 r. W tak dużym wzroście w ostatnim miesiącu roku można się doszukiwać wpływu zjawisk sezonowych i „okazjonalnych”. Chyba nie jest to jednak wpływ aż tak wielki, jak w czasach gospodarczej prosperity. Polacy nie dostali wielkich premii, bowiem średnie wynagrodzenie bez wypłat z zysku było jedynie o niecałe 4 zł niższe od tego „z premią”. W grudniu, w porównaniu do listopada, średnia płaca podskoczyła o prawie 250 zł. To największy miesięczny wzrost w całym ubiegłym roku.
Pozytywne sygnały dla firm i pracowników Wzrost średniego wynagrodzenia w firmach cieszy pracowników tym bardziej, że jego tempo było zdecydowanie wyższe niż wzrost cen. Po uwzględnieniu inflacji, która wyniosła w grudniu 3,5 proc., realnie w portfelach przybyło aż 3 proc. Od kilku miesięcy wysoka inflacja z naddatkiem „konsumowała” nominalny wzrost wynagrodzenia. Wyższe wynagrodzenia to także dobry znak dla firm i gospodarki, bo wzrost prawdopodobnie przełoży się na większe wydatki konsumentów, a więc zwiększy sprzedaż przedsiębiorstw. W najbliższych miesiącach trudno spodziewać się aż tak wysokiej dynamiki płac, ale z pewnością będzie ona znacznie wyższa niż inflacja.
Mniejsze tempo spadku zatrudnienia Umiarkowanie korzystne są także dane, dotyczące sytuacji na rynku pracy. W grudniu 2009 r. przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło prawie 5,255 mln osób i było niższe niż w grudniu 2008 r. o 1,8 proc. Mamy więc miłą niespodziankę, bo spodziewano się spadku o 1,9 proc. Od czerwca do listopada ubiegłego roku tempo spadku zatrudnienia było wyraźnie wyższe, sięgało 2,2-2,4 proc. Jego zmniejszenie się świadczy więc o tym, że negatywne zjawiska na rynku pracy widać w znacznie mniejszej skali. W grudniu 2009 r. liczba zatrudnionych w firmach zmniejszyła się w porównaniu do grudnia 2008 r. o 105,6 tys. osób. Autor jest głównym analitykiem Gold Finance
 |