|
Goldman Sachs – spekulacja i (zbyt) silne powiązania z władzą |
|
|
|
|
Autor Bartosz Stawiarski
|
|
Piątek, 12. 03. 2010 10:13 |
U schyłku gigantycznej bańki na surowcach paliwowych latem 2008 r. wzmogła się presja na podjęcie administracyjnych kroków zmierzających do ograniczenia spekulacji towarowymi kontraktami terminowymi. Deklaracje były szczytne, ale ich wykonawstwo praktycznie żadne, głównie za sprawą bardzo silnych powiązań polityczno-monetarno-biznesowych, w których w USA bryluje bank Goldman Sachs
W kontekście najnowszej, często patogennej, historii rynków finansowych warto się pochylić nad tym ważkim problemem, wypaczającym działanie giełd i wręcz funkcjonowanie całych państw. Zacznijmy od osoby Henry’ego Paulsona. Ten 64-letni finansista od 1974 do 2006 r. związany był z bankiem Goldman Sachs, gdzie sukcesywnie doszedł do czołowego stanowiska. W 2004 r. lobbując wraz z 4 innymi bankami inwestycyjnymi (Bear Stearns, Lehmann Brothers, Merrill Lynch, Morgan Stanley), zdołał przeforsować rozluźnienie nadzoru amerykańskiej komisji SEC nad obciążonymi dźwignią transakcjami na ryzykownych instrumentach. Wraz z ustanowionym 5 lat wcześniej aktem Gramm-Leach-Bliley’a ta regulacja definitywnie położyła kres ustawie Glassa-Steagalla z 1933 r., zakazującej łączenia bankowości tradycyjnej i inwestycyjnej. Rozkwitła dzika spekulacja, namnożyły się dziwaczne instrumenty pochodne wystawiane na kredyty hipoteczne często fatalnej jakości i praktycznie niespłacalne.
Pęknięcie bańki W połowie 2007 r. domino zaczęło się sypać, miliardowe straty z cudów kreatywnej inżynierii finansowej zaczęły pogrążać księgi wielu banków i funduszy. Już nieco wcześniej, bo w maju 2006 r., wspomniany Paulson został mianowany Sekretarzem Skarbu USA. Jednocześnie pospiesznie sprzedał posiadane akcje swego banku-pryncypała, warte 500 mln USD, w cudowny sposób nie płacąc z tego tytułu podatku. Podczas rozkręcającej się lawiny krachu finansista nie mógł zapomnieć o branży, w której przepracował 30 lat. Jesienią 2008 r. przedłożył administracji plan wykupu „toksycznych” aktywów z bankowych ksiąg, opiewający na 700 mld USD. Te publiczne pieniądze poszły także na ratowanie konglomeratu AIG, banku Bear Sterns (Lehmann Brothers pozwolono upaść) oraz instytucji udzielających kredyty hipoteczne. Wydatnymi beneficjentami tego programu był także nie kto inny jak sam bank Goldman Sachs, który otrzymał 10 mld USD bezpośredniej pomocy oraz kolejne 12 pośredniego wsparcia przy reanimacji AIG.
Kolejne powiązania Następcą Paulsona na stanowisku Sekretarza Skarbu został w 2009 r. Timothy Geithner, pełniący dotąd funkcję szefa nowojorskiego oddziału FED. Podczas kulminacji kryzysu jesienią 2008 r. blisko współdziałał z nowym szefem Goldman Sachs, Lloydem Blankfleinem, decydując na kryzysowych posiedzeniach o ratowaniu AIG dwa dni po skazaniu na pożarcie pozostawionego bez pomocy banku Lehmann Brothers. A wachlarz osób z Goldman Sachs, które są blisko związane z czołowymi instytucjami rządowymi i monetarnymi, jest znacznie szerszy. Już po głównej fali krachu na szefa komisji nadzorującej giełdy towarowe (CFTC) mianowano Gary Genslera, posiadającego 9-letni staż w banku. Po opuszczeniu Goldman Sachs za czasów Clintona w 1997 r. przeniósł się do Departamentu Skarbu, uzyskując wysokie stanowisko w czasie, gdy sekretarzem Skarbu był niejaki Robert Rubin. Kim jest Robert Rubin? Łatwo się domyśleć: przez 26 lat piastował wysoką funkcję członka zarządu banku… Goldman Sachs. W owym czasie, gdy szefem FED był znany z dmuchania baniek spekulacyjnych Alan Greenspan, Rubin silnie oponował przeciwko planom regulacji handlu derywatami. Lobbing bankierów inwestycyjnych, jak wyżej wspomniano, był skuteczny i doprowadził do niekontrolowanego rozrostu lewarowanych inwestycji po 2000 r.
Goldman Sachs – władca marionetek Po dziś dzień ograniczeń na niepohamowaną spekulację na giełdach towarowych, ale też na rynkach wschodzących, nie wdrożono. Poczet nazwisk i powiązań jest jeszcze dłuższy. Na ścisłe związki bankierów inwestycyjnych z władzami monetarnymi i administracją rządową nakłada się wielka siła przebicia banku Goldman Sachs w formowaniu globalnych prognoz makroekonomicznych. Wpływowe rekomendacje nie mogą być wolne od subiektywizmu, co powoduje, że bank ten, do pary z JP Morgan, stał się niejako władcą marionetek. Wydawanie kontrowersyjnych opinii co do wartości poszczególnych walut, zaangażowanie w tuszowanie długu Grecji przed przystąpieniem do strefy euro wraz z pociąganiem za sznurki w FED i Białym Domu tworzy obraz gigantycznej władzy, jaką zdołał sobie wywalczyć bank Goldman Sachs poprzez sieć wieloletnich, parakoteryjnych powiązań. Będzie to prędzej czy później wymagać ukrócenia, inaczej drugi, większy krach to kwestia niezbyt odległej przyszłości. Autor jest analitykiem Wealth Solutions
 |
|
Dodatek Specjalny
|