|
Nie będzie boomu na kredyty |
|
|
|
|
Autor Tomasz Błeszyński
|
|
Piątek, 12. 02. 2010 10:03 |
W tym roku boomu kredytowego raczej nie będzie. Choć kredyty hipoteczne spłacają się lepiej od innych, to i tak banki wolą dziś dmuchać na zimne.
Na otrzymanie kredytu czeka się teraz bardzo długo, niejednokrotnie kilka miesięcy. Trzeba przy tym wypełniać stosy dokumentów. Do końca też nie wiadomo, czy decyzja kredytowa, którą otrzymamy, będzie dla nas pozytywna. Banki asekurują się jak mogą, w sukurs idą im kolejne, tzw. rekomendacje zaostrzające kryteria oceny ryzyka kredytowego.
Same trudności Niestety współczesny świat kręci się wokół pieniędzy, kto nimi dysponuje ten ma władzę – stymuluje albo hamuje rozwój gospodarki. Biedny polski rynek nieruchomości szczególnie to odczuwa. Podaż jest, popyt też – brak tylko kapitału. Inwestycje w nieruchomości są bardzo rentowne, potrzebują jednak stabilizacji, czasu i pieniędzy. Trudności piętrzą się zarówno przed deweloperami, jaki i pojedynczymi inwestorami, kupującymi nieruchomości na własne potrzeby.
Równy i równiejszy Banki chętnie udzielają kredytów swoim inwestorom, czyli takim, z którymi są powiązane, np. kapitałowo. Pozostali deweloperzy muszą wykazać się solidnym biznesplanem, zabezpieczeniami i przedsprzedażą nowego projektu, co najmniej w 40 proc. W tych czasach jest to dużym wyzwaniem. Praktyka często jest taka, że bank wstępnie zgadza się na finansowanie projektu, by później zmienić warunki kredytu bądź nawet go wstrzymać. Niektórzy z deweloperów zmuszeni są kontynuować inwestycje, bo mają na karku zobowiązania kredytowe, inni wstrzymali budowy i czekają na ożywienie rynku.
Walka o klienta Poza tym pieniądze pożyczone przez banki są drogie w obsłudze. Deweloperzy, by zwiększyć szansę uzyskania kredytu, inwestują własne środki. Za wszelką cenę starają się pozyskać jak najwięcej pieniędzy od przyszłych klientów, stąd te zachęty, rabaty, gratisy. Obecnie na rynku jest kilka tysięcy gotowych mieszkań. Nie wszystkie są w dogodnych lokalizacjach, dobrze zaprojektowane i wykończone, ale to wynik poprzedniej „bańki” deweloperskiej, gdy za tego typu inwestycje brali się ludzie nieprzygotowani, nieznający realiów rynku inwestorzy, liczący z góry na krociowe zyski.
Wielka niewiadoma Co będzie dalej, na razie jest jedną wielką niewiadomą. Gospodarka niby ma się dobrze, choć rynek nieruchomości jest dalej ociężały, prowadzone działania legislacyjne jak na razie nie przynoszą oczekiwanych zmian i są bardziej marketingiem politycznym. Przykładem może być ostatnia nowelizacja ustawy o ochronie praw lokatorów w zakresie, tzw. najmu okazjonalnego wprowadzająca absurdalne rozwiązania na i tak już mało rentownym rynku najmu mieszkań. Bądźmy jednak optymistami – nowy rok dopiero się rozpoczął i przed nami jeszcze wiele miesięcy zmian i cudów gospodarczych. Autor jest doradcą rynku nieruchomości
 |