|
Koniec stymulacji gospodarki USA |
|
|
|
|
Autor Jarosław Stefański
|
|
Piątek, 12. 02. 2010 10:01 |
Z gospodarki Stanów Zjednoczonych dociera do nas coraz więcej znaczących sygnałów, które mogą wskazywać na systematyczne polepszanie się sytuacji na tym rynku. Kolejnym krokiem FED będzie więc wycofanie się z akcji stymulacji gospodarki.
Mimo słabej sytuacji na amerykańskim rynku motoryzacyjnym i budowlanym coraz częściej dochodzą do nas pozytywne sygnały z amerykańskiej gospodarki. Indeks ISM (Instute of Supply Managment), który obrazuje aktywność w sektorze przedsiębiorstw przemysłowych, przyjmuje wartości wyższe od 50 (granica rozwoju a recesji) od września 2009 r., a jego najświeższa publikacja, datowana na 1 lutego 2010 (58,4 pkt) była największym odczytem in plus od listopada 2005 (59,1 pkt). Podobne sygnały generują także inne mierniki pulsu gospodarki. Zmiana miejsc pracy w sektorze pozarolniczym (non farm payrolls), pomimo znacznych odchyleń publikacji od prognoz w przypadku ostatnich trzech miesięcy, przyjmuje wartości kilkukrotnie mniejsze (w przypadku spadków) niż miało to miejsce jeszcze pod koniec II kwartału 2009 r. Idealnym przykładem koronującym tezę o przewadze optymaistycznego sentymentu rynkowego jest prognoza publikacji z lutego bieżącego roku ustalona po raz pierwszy od marca 2008 in plus (+10 k). Pomimo jej negacji (odczyt rzeczywisty na poziomie – 20 k) ciężko jest zaprzeczyć faktom, że gospodarka Stanów Zjednoczonych ma się coraz lepiej i znów przyciąga uwagę inwestorów i kapitałodawców. Tendencję tę potwierdza także amerykańska waluta. Dolar, w okresie od 4 grudnia 2009 do 9 lutego 2010, zyskał w stosunku do euro 1 399 punktów, co jest równoznaczne spadkowi kursu EUR/USD z poziomu 1,5053 do 1,3654.
Czas odwrotu Stopniowe wychodzenie gospodarki USA na prostą zmusza FED oraz Bena Bernanke, stojącego na jego czele drugą kadencję, do rozpoczęcia rozważań traktujących o metodzie i horyzoncie wycofywania się z akcji stymulacyjnych w gospodarce. Jest to zadanie o wiele trudniejsze niż mogłoby się wydawać, trudniejsze nawet niż odpowiednie skrojenie planu pomocowego na potrzeby konkretnego rynku. Zastrzyk dodatkowych środków, stymulacja niskimi stopami procentowymi czy też pobudzanie popytu wydatkami rządowymi przynosi efekty stosunkowo łatwe do przewidzenia. Odwrócenie tych działań stanowi wyzwanie bardziej złożone.
Potrzebne dobre wyczucie Przeprowadzenie skutecznej akcji „zebrania” nadpodaży pieniądza z rynku wymaga zarówno odpowiedniego doboru narzędzi, jak i horyzontu ich wykorzystania. Zbyt szybki ruch FED może spowodować kolejne pogorszenie się sytuacji w gospodarce. Z drugiej strony zbyt wolne działanie doprowadzić może do gwałtownego narastania presji inflacyjnej oraz do przegrzania, jeżeli nie całej gospodarki, to jej poszczególnych sektorów. Powrót do historycznych poziomów stóp będzie miał gigantyczny wpływ na cały sektor finansowy – od oprocentowania kredytów hipotecznych po źródła kredytowania dla przedsiębiorców.
Nieunikniona podwyżka stóp Podstawowym celem FED jest panowanie nad inflacją i trzymanie jej w wyznaczonych ryzach. By ten cel zrealizować Ben Bernanke w pewnym momencie będzie musiał nacisnąć na hamulec. Suma zaaplikowanych środków jest na tyle duża, że rodzi obawy związane ze skutecznością tradycyjnych metod działania banku centralnego i zmusza jego włodarzy do zastanowienia się nad alternatywnymi rozwiązaniami. Według wypowiedzi członków rady, FED w momencie, w którym gospodarka będzie na to gotowa, planuje rozpoczęcie swoich działań od podniesienia stopy depozytów wymaganych ponad depozyt obowiązkowy (ang. excess reserve rate). Skutkiem tego będzie z pewnością zacieśnienie akcji kredytowej banków oraz wzrost krótkoterminowych stóp procentowych.
Niezadowolenie na rynkach finansowych Dodatkowym wyzwaniem stanie się sposób komunikacji FED z rynkami finansowymi. Światowi inwestorzy od dłuższego czasu mocno negatywnie reagują na jakiekolwiek przesłanki mówiące o możliwości podwyższenia stóp w Stanach Zjednoczonych. Z całą pewnością zadaniem trudnym, ale i wymagającym sporego wyczucia będzie przygotowanie rynków na nadchodzące zmiany. Autor jest dealerem X-Trade Brokers
 |