Surowce wystraszyły się recesji PDF Drukuj Email
Surowce
Autor Roman Przasnyski   
Piątek, 16. 07. 2010 10:09
Ostatni okres nie należał do najspokojniejszych. Bardzo nerwowo było na giełdach papierów wartościowych. Nieco mniej zamieszania widać było na rynku walutowym. Powstrzymana została potężna przecena euro wobec dolara. W górę wystrzelił frank, uwolniony z gorsetu walutowych interwencji szwajcarskiego banku centralnego. O surowcach było dość cicho.

Wydaje się, że obawy przed spowolnieniem gospodarczym, wskutek przyjmowania przez kraje europejskie drastycznych programów oszczędnościowych i ograniczania zadłużenia, nie miały zbyt wielkiego wpływu na ceny ropy czy miedzi w ostatnim okresie. Na początku trzeciej dekady maja notowania ropy gatunku Brent doszły do poziomu nieco powyżej 68 USD. Spadły więc w ciągu zaledwie trzech tygodni o ponad 21 USD na baryłce, czyli aż o 24 proc. Gdyby rzeczywiście chodziło o strach przed spowolnieniem gospodarki i tak ledwie podnoszącej się z zapaści globalnej, nie mielibyśmy raczej do czynienia z trwającym przez następne cztery tygodnie wzrostem cen ropy, aż do poziomu niemal 79 USD za baryłkę, czyli o prawie 11 USD (o 16 proc. od majowego dołka).

Wszystkiemu winien dolar
Ten surowcowy miniboom napędzany był przede wszystkim słabnącym wobec wspólnej waluty dolarem. Z tym drobnym zastrzeżeniem, że wzrost cen surowców zaczął się znacznie wcześniej niż ostateczny triumf dolara nad euro, który zepchnął kurs wspólnej waluty do poziomu najniższego od niemal pięciu lat. Nastąpiło to pod koniec pierwszej dekady czerwca, zaś notowania ropy zaczęły mocny ruch w górę w drugiej dekadzie maja. Do tego momentu wszystko jednak wyglądało dość logicznie. Ruchy na rynku walutowym i surowcowym przebiegały według klasycznego schematu jeszcze w ostatnich dniach czerwca. Na początku lipca schemat ten bardzo wyraźnie się zmienił. Dynamicznemu, sięgającemu 2,3 proc. osłabieniu się dolara towarzyszył bowiem przekraczający 3,3 proc. spadek notowań ropy naftowej, palladu i srebra. Zdecydowanie mniej ucierpiały kontrakty terminowe na miedź, które staniały jedynie o 0,7 proc. One jednak „dostały za swoje” we wtorek, gdy straciły prawie 5,3 proc.

Surowcowa lawina
Ten dysonans między słabnącym dolarem i taniejącymi jednocześnie surowcami wskazuje, że do głosu doszły bardziej zdecydowanie obawy przed spowolnieniem poprawy w gospodarce. Inwestorzy już wcześniej wiedzieli, że na szykującą się do zaciskania pasa Europę nie ma co liczyć. Liczyli na Chiny. Tu jednak spotkał ich zawód, gdy okazało się, że obawy o zahamowanie tamtejszej lokomotywy są coraz bardziej wyraźne, na co wskazywał spadający od dwóch miesięcy wskaźnik aktywności gospodarczej. Gdy doszły do tego fatalne dane zza oceanu, surowcowa lawina ruszyła w dół, nie zwracając uwagi na dolara. Po złych danych z rynku pracy oraz 30-proc. spadku liczby umów kupna domów czary goryczy dopełnił wskaźnik aktywności amerykańskiego przemysłu, który zanotował poziom 56,2 pkt, podczas gdy spodziewano się, że osiągnie 59 pkt. Przecena na rynku ropy naftowej zaczęła się właśnie tuż po publikacji tego wskaźnika.

Zawirowania na rynku złota
Najbardziej tajemnicze było jednak zachowanie ceny złota – na początku lipca spadła ona aż o 3,4 proc., do 1199 USD. Złoto jest najbardziej odwrotnie skorelowane z dolarem, czyli jego notowania spadają, gdy dolar się umacnia. Ręka w rękę idą jedynie w przypadku dużej niepewności i silnych zawirowań na rynkach finansowych. Skoro więc dolar dynamicznie osłabł, złoto powinno drożeć. Również sytuacja na rynkach powinna oddziaływać na notowania złota prowzrostowo. Skoro wszystkie rynki zareagowały zgodnie na obawy przed nawrotem recesji, to złoto powinno być chętnie kupowane i jeszcze mocniej pełnić rolę bezpiecznej przystani. Tłumaczenie, że teraz frank i jen stały się w ocenie inwestorów bezpieczną przystanią dla kapitału i w związku z tym złoto straciło swój blask, jest trochę naciągane. Inwestorzy, którzy kupowali złoto za euro i franki, mają więc mocne powody, by tego kruszcu się teraz pozbywać. To jednak wcale nie musi oznaczać, że złoto będzie nadal silnie tanieć. Przecież mocne euro to słaby dolar, zaś słaby dolar sprzyja wzrostowi notowań złota. A wszelkie anomalie, takie jak jednoczesne umacnianie się dolara i wzrost cen złota czy osłabienie dolara i spadek cen złota mają to do siebie, że nie trwają zbyt długo.  
Autor jest głównym analitykiem Gold Finance
Komentarze (0)add comment

Napisz Komentarz
zmniejsz | powiększ

busy
 

Mamy wrażenie, że burmistrz Piaseczna
Józef Zalewski jest obrażony na mieszkańców Józefosławia, bo na niego nie głosowali -  mówi jedna z mieszkanek osiedla przy
ul. Wenus. Nic nie chce dla nas zrobić – dodaje - Drogi nie wyremontowane, zabić się można na tych dziurach. Ciągle spotykamy się
z lekceważeniem, odmowami, brakiem zainteresowania ze strony burmistrza. Jesteśmy już zdesperowani a nasza gehenna trwa od ośmiu miesięcy i końca nie widać.
Nic nie chce dla nas zrobić – dodaje - Drogi nie wyremontowane, zabić się można na tych dziurach. Ciągle spotykamy się z lekceważeniem, odmowami, brakiem zainteresowania ze strony burmistrza. Jesteśmy już zdesperowani a nasza gehenna trwa od ośmiu miesięcy i końca nie widać.
Czytaj więcej

Jedną z istotnych dat w historii współczesnego kryzysu jest 15 września 2008 r., kiedy doszło do upadłości jednego z największych banków inwestycyjnych – Lehman Brothers. Czytaj więcej

Balansują na granicy bezpieczeństwa i wytrzymałości własnego sprzętu. Bowiem właśnie wtedy adrenaliny jest najwięcej. Nie ma żadnego strachu, liczy się tylko wynik. Czytaj więcej

Porcelana Lenoxa znajduje się w ponad 300 ambasadach amerykańskich i licznych rezydencjach rządowych. Projekty manufaktury weszły do kolekcji Meropolitan Museum of Art w Nowym Jorku. Czytaj więcej