Czy polityka FED grozi bańką inflacyjną? PDF Drukuj Email
Giełdy światowe
Autor Bartosz Stawiarski   
Piątek, 07. 05. 2010 09:55
Amerykański bank FED od ponad dekady tkwi w błędnym kole własnej, chybionej polityki monetarnej. Taktyka Alana Greenspana, pomimo empirycznie udowodnionej zawodności, pozostaje głównym remedium na powracające gospodarcze zapaści.

Powtarzanie tej samej terapii bazującej na niemal darmowym kredycie wygenerowało taki oto patologiczny cykl: zbyt niskie stopy – nasilenie procesów inflacyjnych – nadmierny wzrost apetytu na ryzyko – podnoszenie stóp – bańki spekulacyjne – krach wywołujący recesję – ponowne cięcie kosztów pieniądza. W każdym przebiegu tego cyklu rozmach stymulacji przybiera na sile, generując coraz większe rozchwianie parametrów makroekonomicznych. Stąd coraz częstsze obawy o erupcję inflacji połączoną ze zmierzchem dolara.

Nawarstwiające się problemy
Problemy strukturalne w amerykańskiej gospodarce nawarstwiają się. Gigantycznemu zadłużeniu państwa towarzyszy era wysokiego bezrobocia, a na to wszystko nakładają się niekorzystne tendencje demograficzne (na emeryturę sukcesywnie przechodzi bardzo liczne i przyzwyczajone do życia na kredyt pokolenie tzw. baby-boomers z roczników 1945-64). Mimo to nie następuje zmiana strategii monetarnej, natomiast Ben Bernanke uczestniczy w sztafecie tworzenia iluzji bogactwa przy użyciu mennicy. Owo rzekome bogactwo osadza się w coraz większym stopniu na spekulacyjnym windowaniu cen ryzykownych aktywów (akcje, surowce, waluty i obligacje rynków wschodzących) – wartości masowo posiadanych jednostek funduszy w ciągu roku znacznie urosły. Szef FED uwiązł pośród wianuszka wpływowych bankierów inwestycyjnych, którzy uzyskując wielomiliardowe wsparcia, rozgrywają spekulacyjny folwark na koszt nie tylko Amerykanów. Skala machinacji właśnie zaczyna być ujawniana przy okazji mnożących się oskarżeń pod adresem Goldman Sachs.

Fenomen inflacyjny
Jednakże jak dotąd polityka „ilościowego łagodzenia” (ang. quantitative easing) nie zaprowadziła mierników inflacji na niebezpieczne poziomy. Co prawda CPI pod koniec ub. r. nieznacznie przebił pułap 2 proc. r/r, podczas gdy jeszcze minionego lata wskazywał na deflację przekraczającą 1 proc. Jednak po odrzuceniu najbardziej zmiennych cen żywności i energii roczna inflacja oscyluje spokojnie pomiędzy 1 a 2 proc. Nie widać także presji cenowej po stronie producentów. Dla porównania, lata 70. XX wieku były epoką dwucyfrowej inflacji (1974, 1979-80), a u schyłku dwóch poprzednich boomów (2000, 2007) wskaźnik wzrostu cen ledwie przebijał 4 proc. Jak wytłumaczyć ten fenomen w rok po uruchomieniu z górą bilionowych gospodarczych pakietów stymulacyjnych? Laureat nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii Paul Krugman wskazuje na pokryzysowe ubytki majątku w postaci: bessy giełdowej, silnie taniejących nieruchomości oraz niewypłaconych pensji osobom zwolnionym z pracy.

Rynek nieruchomości hamulcem gospodarki
Jak w takich okolicznościach może przebiegać trajektoria przyszłej inflacji? Perspektywicznie pozytywnym wynikiem kryzysu jest proces delewarowania konsumentów, odwrotny do zadłużania się w czasach dobrobytu. Pomimo sztucznie zaniżonych stóp przez FED kran z łatwymi kredytami dla konsumentów rzeczywiście pozostaje niemal suchy. Z pożytkiem dla inflacji obumarł proceder przejadania dynamicznej aprecjacji nieruchomości, znany jako equity withdrawal (kredytowanie konsumpcji pod zastaw hipoteczny). Domy stanowiące w amerykańskiej zbiorowej mentalności twierdzę i ostoję majętności, staniały w ciągu kilku lat średnio o 30 proc., a przekrojowy wskaźnik ich cen S&P/Case-Shiller zaledwie w lutym br. drgnął w górę. Będzie to bardzo rozciągnięte w czasie, co także na jakiś czas oddala wizję bańki inflacyjnej. Dlaczego miałoby to tyle trwać? Przyczyn należy szukać w dalszym ciągu na rynku nieruchomości. Na horyzoncie gromadzą się bowiem gwałtowne podwyżki rat hipotecznych z kredytów zaciągniętych 5 lat temu na preferencyjnych warunkach. Pokaźna grupa kredytobiorców z klasy subprime zbankrutowała, a ich domy przejęto w wyniku egzekucji bankowej. Program Option Adjustable Rate Mortgage ma w sobie wpisany mechanizm wspomnianego dostosowania stóp, w wyniku którego koszt kredytu podskoczy z ok. 2 do 6 proc. Wolumenowo rozmiar tego segmentu jest większy niż subprime (ponad 1 bln dolarów), co grozi nowymi falami wywłaszczeń w najbliższych 2 latach. Pamiętajmy, że te umowy kredytowe zawierano po księżycowych cenach lokali w okresie 2005-2007 r. Niezależnie od kończących się zachęt podatkowych administracji prezydenta Obamy, rynek nieruchomości jeszcze długo pozostanie hamulcem amerykańskiej gospodarki. Tym bardziej, że kondycja segmentu lokali komercyjnych również daleka jest od wymarzonej.

Bańka inflacyjna na razie nie grozi
W niepewnym otoczeniu makroekonomicznym nie ma miejsca na windowanie marż i eksport inflacji poza granice USA. Drożejący od pół roku dolar czyni amerykańskie produkty mniej konkurencyjnymi na rynku światowym. To gasi inflacyjne tendencje. Jednak niebezpieczne ogniska zapalne drzemią w innych miejscach. Dość poważny problem stanowi wysoka cena surowców przemysłowych, zwłaszcza miedzi i ropy naftowej. Wskazuje się również na możliwość ucieczki kapitału w surowce rolne za sprawą możliwego kryzysu zaufania do zielonej waluty. Rosnące oprocentowanie (a więc spadające ceny) obligacji skarbowych o długim terminie wykupu – co najmniej 10 lat – już zdradzają niepokój. Podobnie, nie spuszczająca z tonu wycena złota to ważny sygnał ostrzegawczy wysyłany do FED przez sam rynek. Bańka inflacyjna inspirowana samymi procesami makroekonomicznymi na razie Stanom Zjednoczonym nie grozi, ale dalsze psucie pieniądza w połączeniu z rozbuchaną spekulacją władne są wywołać pokaźne zawirowania. W kształtowaniu wycen rynkowych należy ukrócić czynnik spekulacyjny autorstwa finansjery zaangażowanej w ryzykowne gry na wielką skalę. W przeciwnym razie pozostawiona samej sobie, wyjęta spod odpowiedzialności Wall Street nadal będzie zarzewiem finansowych turbulencji, czyniąc wszelkie długofalowe prognozowanie gospodarcze bezcelowym.
Autor jest analitykiem Wealth Solutions
Komentarze (1)add comment

Stefek22 said:

Najczęściej przywoływaną postacią 6 maja, w czasie debaty komisji Kongresu badającej przyczyny kryzysu finansowego, był niegdysiejszy szef Rezerwy Federalnej Alan Greenspan, w komentarzach zwany„autorem polityki łatwego pieniądza”. Niby słusznie, bo kto odpowiada za bańkę na rynku nieruchomości i znaczne obniżenie stóp procentowych, jeśli nie ówczesny szef Fed? A jednak dwaj amerykańscy ekonomiści, David Henderson i Jeffrey Hummel, dowodzą, że krytycy Greenspana mogą być w błędzie - polecam tekst Obserwatora Finansowego: http://www.obserwatorfinansowy...udotworca/
maj 11, 2010

Napisz Komentarz
zmniejsz | powiększ

busy
 

Mamy wrażenie, że burmistrz Piaseczna
Józef Zalewski jest obrażony na mieszkańców Józefosławia, bo na niego nie głosowali -  mówi jedna z mieszkanek osiedla przy
ul. Wenus. Nic nie chce dla nas zrobić – dodaje - Drogi nie wyremontowane, zabić się można na tych dziurach. Ciągle spotykamy się
z lekceważeniem, odmowami, brakiem zainteresowania ze strony burmistrza. Jesteśmy już zdesperowani a nasza gehenna trwa od ośmiu miesięcy i końca nie widać.
Nic nie chce dla nas zrobić – dodaje - Drogi nie wyremontowane, zabić się można na tych dziurach. Ciągle spotykamy się z lekceważeniem, odmowami, brakiem zainteresowania ze strony burmistrza. Jesteśmy już zdesperowani a nasza gehenna trwa od ośmiu miesięcy i końca nie widać.
Czytaj więcej

Jedną z istotnych dat w historii współczesnego kryzysu jest 15 września 2008 r., kiedy doszło do upadłości jednego z największych banków inwestycyjnych – Lehman Brothers. Czytaj więcej

Balansują na granicy bezpieczeństwa i wytrzymałości własnego sprzętu. Bowiem właśnie wtedy adrenaliny jest najwięcej. Nie ma żadnego strachu, liczy się tylko wynik. Czytaj więcej

Porcelana Lenoxa znajduje się w ponad 300 ambasadach amerykańskich i licznych rezydencjach rządowych. Projekty manufaktury weszły do kolekcji Meropolitan Museum of Art w Nowym Jorku. Czytaj więcej