Prognozy wyników spółek wskazują na wzrost S&P 500 PDF Drukuj Email
Giełdy światowe
Autor Rafał Lerski   
Poniedziałek, 01. 03. 2010 09:32
Na podstawie danych agencji Standard&Poor’s analitycy firmy Expander wyliczyli teoretyczną wartość głównego indeksu amerykańskich akcji na koniec bieżącego roku. W optymistycznym scenariuszu indeks S&P500 może wzrosnąć w 2010 r. nawet o 35 proc.


Kondycja amerykańskiej giełdy jest najważniejsza dla koniunktury panującej na rynkach akcji na całym świecie. Mimo że środek ciężkości światowego PKB przesuwa się w kierunku dużych państw zaliczanych do rynków wschodzących, to udział USA w globalnej gospodarce jest wciąż duży – stanowi ponad 20 proc. Dlatego też główne kierunki dla większości światowych giełd jeszcze przez długi czas wyznaczane będą przez amerykańskie indeksy giełdowe. Z tego powodu analitycy na całym świecie poświęcają dużo uwagi kondycji amerykańskiej giełdy, nawet jeżeli główny obszar ich zainteresowań leży poza granicami USA.

Ruletka w prognozach
Obecnie niemal codziennie bombardowani jesteśmy w mediach skrajnie różnymi prognozami stóp zwrotu najważniejszego indeksu amerykańskich akcji, jakim jest Standard and Poor’s 500. Przewidywania na 2010 r. dla indeksu pięciuset największych spółek w USA formułowane przez analityków, giełdowych guru, czy też sławnych ekonomistów, wahają się nawet o kilkadziesiąt proc., pozostawiając przeciętnego inwestora w stanie lekkiej konsternacji. Jak w takim razie inwestorzy mogą wyrobić sobie własna opinię? Z pomocą przychodzi sama agencja Standard&Poor’s, publikując dane, które znacznie ułatwiają analizę potencjału wzrostowego (bądź spadkowego) indeksu od strony analizy fundamentalnej. W publikacjach znajdziemy między innymi historyczne szeregi czasowe, jak i prognozy na najbliższe kwartały, dotyczące przypadających na jedną akcję zbiorczych zysków operacyjnych i zysków netto spółek wchodzących w skład indeksu S&P500. Ponieważ obecnie trwa sezon publikacji wyników finansowych za czwarty kwartał, dane za ten okres odzwierciedlają już wyniki rzeczywiste w niemal 80 proc.

Zyski operacyjne pod lupą
Zyski operacyjne to wyniki spółek, które nie zawierają wpływu zdarzeń korporacyjnych, takich jak stopień finansowania działalności długiem, czy też wpływu na wyniki, jaki mogą mieć fuzje i przejęcia. Wyklucza się też wpływ zdarzeń nadzwyczajnych, nie mających bezpośredniego związku z podstawową działalnością biznesową przedsiębiorstwa. Dlatego też tego rodzaju rezultaty finansowe są bardziej stabilne i łatwiej poddają się analizie niż zyski netto. Co więcej, historia ostatnich lat pokazała, że zyski operacyjne przypadające na jedną akcję, cechują się znaczną korelacją ze zmianami indeksu S&P500. Współczynnik korelacji zmian indeksu i zmian zysków operacyjnych (na akcję) spółek wchodzących w jego skład wyniósł w ciągu ostatnich 7 lat aż 0,9. Współczynnik ten co prawda maleje wraz z wydłużaniem badanego okresu, ale nadal pozostaje na relatywnie wysokich poziomach. Te cechy powodują, że zagregowane prognozy zysków operacyjnych spółek wchodzących w skład indeksu mogą okazać się przydatne do oszacowania jego potencjalnych zmian w najbliższym czasie.

Prawdopodobny wzrost S&P500
Agencja Standard&Poor’s publikuje takie prognozy, szacowane na podstawie dwóch metod: bottom-up (metoda oddolna) i top-down (metoda odgórna). Metoda oddolna zakłada agregowanie prognoz dla konkretnych spółek wchodzących w skład indeksu, przeprowadzonych na podstawie dogłębnej analizy fundamentalnej poszczególnych podmiotów. Metoda odgórna wychodzi od kondycji całej gospodarki i przeprowadzana jest najczęściej za pomocą różnego rodzaju modeli finansowych, bez koncentrowania się bezpośrednio na kondycji finansowej każdej spółki z osobna. O ile te dwa podejścia dają w rezultacie różne wyniki, o tyle są zgodne co do kierunku – zyski operacyjne przypadające na jedną akcję spółek wchodzących w skład indeksu S&P500 wzrosną w bieżącym roku. W zależności od podejścia, wzrost ten będzie albo nieznacznie tylko mniejszy niż wzrost zysków zanotowany w 2009 r., albo też będzie on znacznie bardziej dynamiczny. W obydwu przypadkach najbardziej prawdopodobnym scenariuszem powinien być wzrost indeksu S&P500 w 2010 r.

Możliwy wzrost o 24 proc.
Jak duży może być ten wzrost? W odpowiedzi na to pytanie pomocna może być analiza historycznych wskaźników Cena/Zysk operacyjny, które także dostępne są w publikacjach agencji Standar&Poor’s. Według kursu indeksu z dnia 31 grudnia 2009 r. i dostępnych obecnie danych, wskaźnik ten wynosił 19,6. Gdyby wartość indeksu pozostała na tym poziomie do końca bieżącego roku, to na skutek prognozowanego metodą bottom-up wzrostu zysków operacyjnych, wskaźnik ten zmalałby do poziomu 14,3. Do odpowiedzi na pytanie, do jakiej wartości powinien więc teoretycznie wzrosnąć indeks, brakuje tylko poziomu wskaźnika C/Z (bazującego na zyskach operacyjnych), który uznalibyśmy za uzasadniony. Najlepiej posłużyć się średnią, którą także możemy obliczyć na podstawie danych agencji (dane historyczne opublikowane są tu od 1988 r.) i która wynosi 19,4. Jeżeli ten poziom przyjmiemy za uzasadnioną wielkość tego wskaźnika, to indeks S&P500 powinien teoretycznie wzrosnąć w skali roku do ok. 1500 punktów, czyli o około 35 proc. Nieco gorsze wyceny dają prognozy sporządzone metodą top-down. W tym przypadku teoretycznie wartość indeksu na koniec bieżącego roku powinna wynieść ok. 1240 punktów, czyli ponad 11 proc. wyżej niż wynosił indeks w końcówce 2009 r. Średnia teoretyczna stopa zwrotu obliczona na podstawie tych dwóch metodologii prognostycznych wynosi niecałe 24 proc.

Margines błędu
Oczywiście trzeba mieć świadomość, że powyższa analiza nie daje stuprocentowej pewności wzrostu cen akcji w bieżącym roku. Korelacja pomiędzy zyskami operacyjnymi a indeksem, jakkolwiek wysoka, nie jest idealna. Różnie też bywa ze sprawdzalnością prognoz. Jeżeli weźmiemy pod uwagę ostatnie lata, to o ile większość prognoz zysków na 2009 r. była zbyt pesymistyczna, to wcześniej analitycy zbyt optymistycznie oceniali przyszłość i większości z nich nie udało się przewidzieć ani kryzysu, ani jego skutków. Wreszcie może okazać się, że rynek na koniec roku wyceniał będzie zyski operacyjne spółek według innego mnożnika niż ten przyjęty w niniejszej analizie (19,4). Wady tego typu analizy nie umniejszają jednak jej użyteczności jeżeli traktowana będzie jako punkt wyjściowy, do którego dodamy także inne techniki analityczne, jak analiza fundamentalna, czy techniczna.
Autor jest analitykiem Expander

Komentarze (0)add comment

Napisz Komentarz
zmniejsz | powiększ

busy
 

Mamy wrażenie, że burmistrz Piaseczna
Józef Zalewski jest obrażony na mieszkańców Józefosławia, bo na niego nie głosowali -  mówi jedna z mieszkanek osiedla przy
ul. Wenus. Nic nie chce dla nas zrobić – dodaje - Drogi nie wyremontowane, zabić się można na tych dziurach. Ciągle spotykamy się
z lekceważeniem, odmowami, brakiem zainteresowania ze strony burmistrza. Jesteśmy już zdesperowani a nasza gehenna trwa od ośmiu miesięcy i końca nie widać.
Nic nie chce dla nas zrobić – dodaje - Drogi nie wyremontowane, zabić się można na tych dziurach. Ciągle spotykamy się z lekceważeniem, odmowami, brakiem zainteresowania ze strony burmistrza. Jesteśmy już zdesperowani a nasza gehenna trwa od ośmiu miesięcy i końca nie widać.
Czytaj więcej

Jedną z istotnych dat w historii współczesnego kryzysu jest 15 września 2008 r., kiedy doszło do upadłości jednego z największych banków inwestycyjnych – Lehman Brothers. Czytaj więcej

Balansują na granicy bezpieczeństwa i wytrzymałości własnego sprzętu. Bowiem właśnie wtedy adrenaliny jest najwięcej. Nie ma żadnego strachu, liczy się tylko wynik. Czytaj więcej

Porcelana Lenoxa znajduje się w ponad 300 ambasadach amerykańskich i licznych rezydencjach rządowych. Projekty manufaktury weszły do kolekcji Meropolitan Museum of Art w Nowym Jorku. Czytaj więcej