|
Giełdy światowe
|
|
Autor Krzysztof Pado
|
|
Poniedziałek, 01. 03. 2010 09:29 |
Niespodziewanym wydarzeniem w USA była decyzja Rezerwy Federalnej o podwyżce o 25 punktów bazowych (0,75 proc.) stopy dyskontowej (główna stopa, Federal Funds Target Rate, pozostaje nadal w przedziale 0,00-0,25 proc.).
Mając na uwadze często „obiegowe” opinie o wpływie cyklu zmian stóp procentowych na rynki akcji, należy pamiętać, że indeksy giełdowe są w stanie zyskiwać także wtedy, gdy stopy są podwyższane. Przynajmniej do pewnego czasu (podobnie jak ma to miejsce przy cyklu ich cięcia). Wystarczy przypomnieć sobie poprzednią hossę, jak i minioną bessę oraz nałożyć na nie wykres z poziomem stóp procentowych w USA. Stopy za Atlantykiem podwyższano sukcesywnie od czerwca 2004 do czerwca 2006 r. (z 1,00 proc. do 5,25 proc.). W tym czasie S&P500 zyskał niewiele, ale jednak było to ponad 11 proc. Na pierwszą po wielu latach obniżkę FED zdecydował się we wrześniu 2007 r., a szczyt na rynku akcji przypadł zaledwie parę tygodni później. Mimo że stopy sukcesywnie obniżano do zera, rynek nic z tego sobie przez długi czas nie robił. Wejście w cykl podwyżek można często traktować jako dowód poprawy sytuacji w gospodarce, natomiast cykl obniżek jako dowód jej pogarszania się. Według konsensu prognoz serwisu Bloomberg, podstawowa stopa procentowa za Atlantykiem wzrośnie w tym roku o 50 punktów bazowych (wzrost do 0,75 proc.). Z drugiej strony bez problemu można odszukać przykłady, gdy zmiana polityki pieniężnej dokładnie pokrywała się ze zmianą trendów na lokalnym rynku akcji. Szczyt hossy w 2007 r. na GPW nastąpił jedynie 2 miesiące po tym jak RPP zdecydowała się na pierwszą od 2004 r. podwyżkę stóp. Autor jest analitykiem Beskidzkiego Domu Maklerskiego
 |