|
Rzadko w czasie historycznie tak krótkim zmienia się tak wiele, jak podczas procesu posocjalistycznej transformacji ustrojowej. Najczęściej plasowana jest ona w przedziale od 1989 roku do czasów bieżących. Podczas gdy jedni uważają, że w przypadku dziesięciu krajów Europy Środkowo-Wschodniej, które już weszły w skład Unii Europejskiej (Bułgaria, Czechy, Estonia, Litwa, Łotwa, Polska, Rumunia, Słowacja, Słowenia, Węgry), transformacja została zwieńczona sukcesem, ponieważ region ten dojrzał instytucjonalnie do stanu pełnokrwistej gospodarki rynkowej, inni twierdzą, że wciąż długa do tego droga.
Podzielam ten drugi pogląd, gdyż sam fakt formalnego członkostwa w Unii Europejskiej, co – zgodnie z kryteriami kopenhaskimi ustalonymi jeszcze w 1992 roku – wymagało uznania krajów doń aspirujących za „funkcjonalne gospodarki rynkowe”, zdolne do konkurowania w ramach europejskiego ugrupowania integracyjnego, nie przesądza o realnej dojrzałości systemowej. Jedynym bowiem sensownym kryterium tejże dojrzałości jest takie jakościowe zaawansowanie kultury rynkowej sensu largo oraz solidność instytucji, to jest reguł rynkowej gry ekonomicznej, by zapewniały one efektywne działanie mechanizmów tworzenia i alokacji kapitału oraz podziału wytworzonego produktu. Mówiąc o efektywnym działaniu tych mechanizmów, trzeba mieć na uwadze tak dynamikę procesów gospodarczych, jak i ich zrównoważenie. Do osiągnięcia zatem zadowalającego z tej perspektywy stanu instytucji i kultury rynkowej niezbędny jest dalszy postęp, co zajmie jeszcze wiele lat. Ocena dotychczasowego przebiegu procesu posocjalistycznej transformacji nadal pozostaje kontrowersyjna. I tak będzie jeszcze przez wiele pokoleń, jeśli nie zawsze. Rysują się jednak pewne pola uogólnień teoretycznych, które na gruncie racjonalnym trudno podważać. Wszyscy przy tym wydają się podzielać pogląd, że w wymiarze wzrostu gospodarczego można było osiągnąć więcej, choć w sprawie dróg do tego prowadzących nadal pozostają niekiedy zasadnicze kontrowersje. Nie ulega wszakże wątpliwości, że po dwudziestu latach transformacji jej efekty mierzone skalą wzrostu gospodarczego mogły być znacznie większe, a jej koszty społeczne (bezrobocie, nierówności, margines wykluczenia, ubóstwo, nadumieralność, etc.) istotnie mniejsze. W Polsce w szczególności zaważyły na tym błędy koncepcyjne i wadliwa polityka dwu okresów: szoku bez terapii na początku lat 90. oraz przechłodzenia bez potrzeby w ich końcu. Warto podkreślić, że najszybszy wzrost gospodarczy osiągnięty wskutek odpowiednich reform strukturalnych i budowy instytucji gospodarki rynkowej osiągnięto w latach 1994-97, podczas realizacji „Strategii dla Polski”, kiedy to zostaliśmy przyjęci do OECD, oraz w latach 2002-05, podczas wprowadzania „Programu Naprawy Finansów Rzeczypospolitej”, kiedy Polska weszła w skład Unii Europejskiej. Autor jest wykładowcą Akademii Leona Koźmińskiego i byłym ministrem finansów RP * Fragment artykułu publikowanego na łamach „Ekonomisty” nr 3/2009. Szerzej o transformacji systemowej na tle globalnych procesów rozwojowych autor pisze w bestsellerowej książce pt. „Wędrujący świat” www.wedrujacyswiat.p |